Styczeń minął szybciej, niż się spodziewałam. Nowy Rok zawsze wiąże się z ekscytacją – tym, co nowe i nieznane, ale jak wspominałam w moim poprzednim artykule “Noworoczne postanowienia bez presji”, w tym roku stawiam na mniejsze, ale regularne kroki w życiu osobistym, które nie będą powodować niepotrzebnej frustracji. Jako mama trójki maluchów, już wielokrotnie przekonałam się, że plany to jedno, a życie to drugie…
Miniony miesiąc obfitował w chwile spędzone z rodziną, pyszne jedzenie i dużą ilość śniegu. Choć miesiąc kończę walcząc z przeziębieniem, sięgając wspomnieniami, uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Zaparzcie więc ulubioną herbatę, zapalcie aromatyczną świecę i powspominajcie ze mną miniony miesiąc!
Nowy Rok rozpoczęliśmy krótką wycieczką do Cieszyna, który od razu nas oczarował. Choć część rynku nadal była zasłonięta taśmami policyjnymi po zeszłorocznej katastrofie wybuchu gazu w jednej z kamienic, to i tak, wspólnie z mężem, zgodziliśmy się, że to jedno z bardziej urokliwych miasteczek, jakie odwiedziliśmy. A targ staroci w Cieszynie znalazł się na szczycie mojej noworocznej listy marzeń – teraz czekam tylko, aż zrobi się cieplej, żeby móc się tam wybrać!
1. Jak ja się cieszę, że mogę z nimi odkrywać nowe miejsca. // 2. Przepiękna replika jednego ze starych tramwajów, szkoda, że te współczesne nie mogą wyglądać tak samo jak ich poprzednicy. // 3. Panorama z pobliskiego parku.
W drodze powrotnej byliśmy świadkami jednego z piękniejszych zachodów słońca, jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Te kolory, coś niesamowitego!
1. Na Trzech Króli odwiedziliśmy Babcię i tym samym nie mogliśmy zaprzepaścić okazji, aby podjechać do naszej ukochanej Wysowej Zdrój. Kocham ją o każdej porze roku, ale zaśnieżona Wysowa, to istna bajka! // 2. My podziwialiśmy widoki, a maluszki szalały na sankach.
Tutaj możecie się napić wody zdrojowej.
A tutaj, zjeść najlepsze jedzenie w okolicy! Stary Dom Zdrojowy, bo o nim mowa, powinien odwiedzić dosłownie każdy. Niestety nie mam zdjęć jedzenia, bo nigdy nie jestem wstanie zdążyć, aby je zrobić. Szkoda mi, czasu, kiedy na talerzu są takie pyszności.
Będąc nie daleko odwiedziliśmy również Krynicę, która z każdym rokiem zyskuje na atrakcyjności.
Niekiedy zastanawiam się, czy nie zacząć jakiejś masowej produkcji… Bawełniany worek na chleb, z którym się nie rozstaje, znajdziesz TUTAJ.
Jeszcze jedna partyjka?
Czy ja wspominałam Wam już kiedyś, że kocham swoją pracę? Myślę że nie tylko ja 😉
Myślę, że równie mocno kochają ją moi domownicy, kiedy popołudniu serwuje im taki pyszny sernik pistacjowy z aksamitnym kremem z serka mascarpone. Przepis znajdziecie TUTAJ.
Jak ja się cieszę, że z każdym dniem jest coraz dłużej jasno.
1. Przy tej ilości opadów śniegu Stasiu zdecydowanie miał co robić. // 2. Kiedy trzeba wyczyścić lodówkę powstaje, takie danie. Kasza bulgur, karmelizowane buraki z halloumi i prażonymi pestkami słonecznika.
No i zaczęło się, przygotowanie do pierwszej klasówki. Anusia zdolniacha, zaliczyła matematykę na 5!
Kiedy w 10 minut samochodem jesteś w stanie dojechać do miejsca z takim widokiem. Coś wspaniałego!
Po takiej wycieczce nic nie smakuje lepiej, jak gorący talerz zupy. Przepis na ten przepyszny krem czosnkowy z prażonymi migdałami, znajdziecie TUTAJ.
Przed nami trudne decyzje, trzymajcie kciuki!
Bez komentarza.
Cookie na ziarnku grochu 😉
Jak dla mnie może palić się przez cały dzień. Mój ukochany zapach znajdziesz TUTAJ.
Wszystkim, którzy zostali do końca bardzo dziękuję i do zobaczenia za miesiąc!








