Nowy Rok to dla mnie czas, który naturalnie skłania do refleksji. Zastanawiam się nad tym, co minęło, co udało się osiągnąć, a co wymaga jeszcze pracy. Z jednej strony czuję ekscytację, z drugiej obawę, że moje noworoczne postanowienia mogą stać się presją, której chcę uniknąć. Bycie mamą trójki maluchów, prowadzenie własnej firmy i codzienne wyzwania potrafią przytłoczyć. W tym roku chcę, żeby moje cele osobiste były łatwiejsze do osiągnięcia, a ich realizacja dawała mi satysfakcję, a nie przynosiła stres. Dlatego stawiam na małe kroki, które pozwolą mi rozwijać się w spokojnym tempie i cieszyć się każdym dniem.
1. Małe cele, ale osiągalne
Często wyznaczałam sobie ambitne cele, które wkrótce stawały się przytłaczające. Zamiast obiecywać sobie wielkie zmiany, w tym roku postawiłam na drobne cele, które będę w stanie zrealizować. Na przykład, zamiast postanowienia o codziennym ćwiczeniu, zdecydowałam się na 10 minut rozciągania. Małe, ale realne cele pozwolą mi zbudować zdrowe nawyki bez poczucia winy, jeśli coś nie wyjdzie. Oczywiście, mam w planach dodać do tego jogę czy długie spacery, ale to traktuję jako bonus, a nie obowiązek. A pozostając w temacie małych kroków, bardzo polecam Wam książkę pod tytulem “Efekt Kumulacji” Darrena Hardego, która w bardzo ciekawy sposób opisuje jak wiele właśnie dzięki takim małym, ale systematycznym krokom jesteśmy wstanie osiągnąć! A tak na marginesie, to chyba najwyższa pora, aby przeczytać ją ponownie 😉
Moją ukochaną ręcznie wyrabianą sojową świecę, znajdziecie tutaj.
2. Czas dla siebie
W codziennym zabieganiu łatwo zapomnieć o sobie, dlatego w tym roku będę starała się zadbać o przestrzeń na relaks i odpoczynek. Moim celem jest powrót do porannej rutyny, która daje mi energię na cały dzień. To tylko 15 minut dla siebie – czas na medytację, głęboki oddech i kubek ciepłej wody, ale ten kwadrans działa kojąco na moje samopoczucie. Jeśli macie trudności z porannym wstawaniem, polecam książkę „Fenomen poranka” – ja wracam do niej regularnie, odkrywając za każdym razem coś nowego.
3. Mniej perfekcji, więcej akceptacji
Perfekcjonizm to pułapka, w którą często wpadam, starając się robić wszystko doskonale. W tym roku chcę zaakceptować, że nie wszystko musi być idealne. Moim celem jest, by nie wymagać od siebie zbyt wiele i zrezygnować z poczucia winy, gdy coś nie pójdzie zgodnie z planem. Zamiast gonić za perfekcją, będę kierować się zasadą „zrobione jest lepsze niż doskonałe”. To ma pomóc mi pozbyć się presji i cieszyć się tym, co udało się zrealizować.
4. Wdzięczność za małe rzeczy
Chcę doceniać każdy moment, nawet ten najdrobniejszy. Zamiast szukać szczęścia tylko w dużych osiągnięciach, skupiać się na codziennych radościach – śmiechu dzieci, gorącej kawie czy chwilach spędzonych z bliskimi. W 2025 roku będę starała się praktykować wdzięczność za wszystko, co mam, bo te małe rzeczy są prawdziwymi skarbami. Zmiana perspektywy pomoże mi dostrzegać piękno w zwykłych chwilach.
5. Praktykować uważność
Zamiast pędzić przez życie, chcę zatrzymać się na chwilę i cieszyć się każdą chwilą. W tym roku zamierzam praktykować uważność – być obecną w chwilach spędzonych z rodziną, przyjaciółmi i we własnym towarzystwie. Czas spędzony z bliskimi, śmiech dzieci, spacery z mężem – to są momenty, które sprawiają, że życie staje się pełniejsze i z całą pewnością warte zapamiętania.
Noworoczne cele to nie lista zadań do odhaczenia, ale drobne zmiany, które mają mi pomóc żyć pełniej, lepiej i bardziej efektywnie. Małe kroki, mniej presji, więcej czasu dla siebie, akceptacji i zrozumienia – te proste zmiany pozwolą mi cieszyć się każdym dniem i realizować marzenia bez poczucia paraliżującej presji.
A jakie cele wyznaczacie sobie na nowy rok? Dajcie koniecznie znać w komentarzach!








